Bezpustkowie

Społeczne punkty styku

Senna podróż pociągiem. Powieki ciężkie od przetańczonej weselnej nocy. A ja - jak zwykle na przekór - nie chcę pozwolić im opaść. Pilnuję drogi, wpatruję się w okno, obserwuję świat.

Stajemy na stacji, nie pamiętam już jakiej. Murowany budynek lata świetności ma już za sobą. Na zabitym dyktą oknie ktoś przykleił tabliczkę: Zakaz wstępu, grozi zawaleniem. Jako, że ja nadal jestem w pociągu, jedyne co się na mnie zawala, to strumień myśli.

Myślę o tym, że na dworcu tętniło kiedyś życie. Podróżni wchodzili, wychodzili, zatrzymywali się. Mój strumień myśli także się zatrzymał - przystanął przy nieistniejącej kasie biletowej. Bilety kupuje się raczej w aplikacjach, na stronach internetowych1, co najwyżej w automacie na stacji. Wiem, nadal istnieją kasy biletowe, można też o bilet poprosić konduktora. Ale czy jest to nasz domyślny sposób zakupu biletu? W moim przypadku - niekoniecznie.

Oto kierunek, w jakim popłynęłam tym moim strumieniem myśli - wyobraziłam sobie wszystkie kasy samoobsługowe, paczkomaty, sklepy internetowe, biletomaty… A w mojej głowie pojawiło się pytanie: Ile punktów styku z drugim człowiekiem nam jeszcze zostało? Tak bardzo utrudniamy sobie do nich dostęp w przestrzeni publicznej.

Oczywiście, to wygodne kierunki. Ale czy dobre? Czy one przypadkiem nie pogłębiają lęków społecznych i nieśmiałości - ponieważ odbierają możliwość zmierzenia się z własnym dyskomfortem? Nauczenia się, jak wchodzić w interakcję z obcymi ludźmi, jak wybierać życzliwość ponad obojętnością, spojrzenie w oczy zamiast odwracania wzroku?

A piszę to ja, totalna introwertyczka. Dobrze wiem, dlaczego zwaliły się na moją głowę takie myśli. Ze strachu. Bo sama po sobie widzę, że - im bardziej w las, im mniej losowych kontaktów międzyludzkich - tym bardziej boję się takich konfrontacji. Komfort i wygoda nie są dobrymi nauczycielami życia.

Martwi mnie kierunek, w jakim zmierza społeczeństwo - optymalizacji wszystkiego, maksymalizacji wygody. Minimalizacji losowych kontaktów międzyludzkich. Ciągle tracimy - świadomie lub mniej świadomie - kolejne społeczne punkty styku.

Próbujmy korzystać z tych, które jeszcze nam zostały...

Senna podróż pociągiem. Wyobrażam sobie, że wychodzę z wagonu na Stację Której Imienia Nie Pamiętam. Budynek już nie grozi zawaleniem, okna nie są zabite dyktą. W budynku gwar, a ja ustawiam się w kolejce aby kupić bilet. Kupić bilet w kasie, która już nie istnieje.


Dzięki, że jesteś i czytasz! Co teraz? Przeczytaj inne wpisy na moim blogu. Napisz do mnie maila. Zostaw wiadomość w księdze gości. Zaobserwuj stronę za pomocą RSS. Eksploruj inne blogi. Do zobaczenia znów -- Ania 🌱

Ostatnia edycja strony: 2 tygodnie, 4 dni temu.

  1. Byle nie podczas nocnych prac serwisowych!

#2025 #przemyślenia