Bezpustkowie

Przypadkowy film bez opinii

Obejrzeliśmy ostatnio przypadkowy film. O, jaki to był powiew świeżości!

Byliśmy z P. w galerii handlowej. Oglądaliśmy okulary, buty, zabawki i muminkowe rzeczy. Nie lubię chodzić po galeriach, ale jak robimy to razem, to można spędzić czas trochę bardziej na wesoło. No dobrze, ale pora się zbierać. Wychodzimy1.

Choć jest już późno, otula nas powiew ciepłego powietrza. Może przejdziemy się na spacer, może zatrzymamy się w jakiejś restauracji... Nic z tych rzeczy, bo nagle natrafiamy na kino plenerowe, w którym lada moment rozpocznie się projekcja filmu.

Jakiego filmu? NIGDZIE nie znaleźliśmy informacji2. Przemówiła w nas ciekawość, więc zdecydowaliśmy się dać temu szansę i zostać. Spędziliśmy na prawdę miły wieczór. Wieczór, który był powiewem świeżości i uświadomił mi jedną rzecz.

Zanim po coś sięgnę, sprawdzam opinie. Żadne opinie znawców, krytyków - opinie losowych osób z internetu. Opinie, które mają ogromny wpływ na to, co zrobię - czy coś obejrzę lub przeczytam. Zatęskniłam za nieznanym. Za tym, jak to kiedyś buszowałam po księgarniach i bibliotekach, wyciągałam losowe książki i podejmowałam decyzję o ich przeczytaniu3. Tak samo z filmami. Tak, trafiałam na lepsze i gorsze pozycje. Przede wszystkim jednak karmiłam swoją duszę odkrywcy, wyrabiałam sobie sama zdanie na jakiś temat, poznawałam mniej znane dzieła kultury, a także... zakochiwałam się w tym, co przez większość mogło zostać uznane za gniot. No ale do mnie trafiło i co ja na to poradzę. Przecież tak to jest, że coś nieoczywistego może poruszyć w nas TĄ strunę, która zostawała tak długo nietknięta. Że coś bardzo słabego może nas zwyczajnie rozbawić, zainspirować, skłonić do rozmyślań. Nie odbierajmy sobie tego. Dawajmy szansę utworom, które nie są może zbyt popularne. Lub które popularne są, ale... jeszcze nic o nich nie wiemy. Opinie też nie są złe - z całego serca polecam uwzględniać polecajki, które dostajemy od znajomych nam osób. Od razu zyskujemy nowy wspólny temat do dyskusji.

Jest jeszcze inna sprawa w tematyce tytułu tego wpisu. Od dłuższego już czasu nie mam ochoty na oglądanie filmów (poza sporadycznymi wypadami do kina). Wolę sięgnąć po książkę, lub zająć się razem z P. naszą wirtualną farmą. To przypadkowe kino plenerowe coś odblokowało, za co jestem mu niezwykle wdzięczna.

Za uwagę dziękuję i na przekór - nie napiszę jaki przypadkowy film obejrzeliśmy w kinie plenerowym. Teraz wasza kolej. Poszukajcie własnych przypadków 🌱



Dzięki, że jesteś i czytasz! Co teraz? Przeczytaj inne wpisy na moim blogu. Napisz do mnie maila. Zostaw wiadomość w księdze gości. Zaobserwuj stronę za pomocą RSS. Eksploruj inne blogi. Do zobaczenia znów -- Ania 🌱

Ostatnia edycja strony: 2 tygodnie temu.


  1. A w ręce dzierżymy czerwono-różową puszkę z Panną Migotką, która dumnie dołączy do naszej muminkowo-herbacianej kolekcji, którą zdecydowaliśmy się tego dnia stworzyć.

  2. Szukaliśmy intensywnie, gdy tylko zajęliśmy wygodną leżaczkową miejscówkę.

  3. W ten sposób odkryłam książkę Osobliwy Dom Pani Peregrine. Chodziłam sobie po Empiku, bo dostałam na urodziny kartę podarunkową. Już szłam do kasy z jakąś popularną w tamtym czasie pozycją, ale zaintrygowała mnie pewna okładka, a później zdjęcia w środku książki. Dzięki tej serii autorstwa Ransoma Riggsa zakochałam się w czytaniu.

#2026 #kultura #przemyślenia