Poczytaj o moich przygodach 🏕️
W przeciwieństwie do strony poświęconej marzeniom, oto lista przygód, które już zostały zrealizowane. Trochę tego było i myślę, że zebranie ich w jednym miejscu dobrze mi zrobi. Cel jest szczytny - odświeżenie nieco zakurzonej pamięci i uporządkowanie rozsypanych wspomnień.
Przygody rozpiszę według lat, zaczynając od roku 2016. Jak sami zobaczycie - lista nie będzie opisem tego, w jaki sposób odwiedziłam każdy z powyższych krajów. Z tego właśnie powodu używam określenia przygody, a nie podróże. Spojrzenie będzie nieco szersze. Oczywiście lista będzie żywa. Jak tylko wezmę udział w kolejnej przygodzie - dopiszę ją na tej stronie.
Na listę trafiło wszystko to, co wymagało większej ilości czasu, przygotowań, bądź było w jakimś stopniu przełomowe. Nie ma na niej weekendowych wypadów w góry, wycieczek rowerowych i spacerów po okolicy oraz niektórych wycieczek po Polsce.
Każda przygoda dostaje niedługi opis. Jest on niedługi nie dlatego, że wynoszę z tych przygód jedynie garstkę wspomnień. Proszę to traktować jak opis książki zamieszczony na tyle okładki. Taki ogólny zarys, wstęp do dłuższej opowieści. A takie opowieści być może będę także publikować. Bo co jak co, ale te przygody zasługują na to, by być opowiedziane.
Ostatnia edycja strony: 2 dni, 2 godziny temu.
Odwiedzone kraje: 25
🇦🇹 Austria · 🇧🇬 Bułgaria · 🇭🇷 Chorwacja · 🇨🇿 Czechy · 🇪🇪 Estonia · 🇫🇷 Francja · 🇪🇸 Hiszpania · 🇮🇸 Islandia · 🇮🇱 Izrael · 🇱🇹 Litwa · 🇱🇻 Łotwa · 🇩🇪 Niemcy · 🇳🇴 Norwegia · 🇵🇸 Palestyna · 🇵🇱 Polska · 🇵🇹 Portugalia · 🇸🇰 Słowacja · 🇨🇭 Szwajcaria · 🇸🇪 Szwecja · 🇹🇷 Turcja · 🇺🇦 Ukraina · 🇻🇦 Watykan · 🇭🇺 Węgry · 🇬🇧 Wielka Brytania · 🇮🇹 Włochy
Spis treści
2016, 2017, 2018, 2019, 2020, 2021, 2022, 2023, 2024, 2025.
Rok 2016
Europejskie Spotkania Młodych 🇱🇻🇨🇭🇪🇸🇵🇱🇪🇪
Zaczęło się w 2016, trwa do dziś. Sylwestra 2016/17 spędziłam w Rydze i Ogre na Łotwie. Choć wyjazd teoretycznie był zorganizowany, to w praktyce... było mnóstwo wolności. Bez internetu, z papierową mapą w ręce - gubiliśmy się i odkrywaliśmy łotewską stolicę. Pieszo, autobusem, trolejbusem i tramwajem. W zimnie - bo w końcu był przełom grudnia i stycznia. Później także jeździłam na Europejskie Spotkania Młodych, więc miałam okazję świętować nowy rok w Bazylei (2017/18), Madrycie (2018/19), Wrocławiu (2019/20) i Tallinie (2024/25).
Rok 2017
Rodzinny wyjazd do Francji 🇫🇷
Ważny wyjazd - mój pierwszy lot samolotem! Zwiedziliśmy z rodziną Amiens, pewną pikardyjską wioskę oraz Paryż. Ale - co najważniejsze - odwiedziliśmy przyjaciół, których gościliśmy rok wcześniej w naszym domu oraz ich rodziny. Doświadczyliśmy pięknej francuskiej gościnności, zjedliśmy mnóstwo sera i dużo, dużo rozmawialiśmy. A ja tłumaczyłam, oj tłumaczyłam dużo. W użyciu były języki: polski, angielski, francuski, a nawet... rosyjski.
Rok 2018
Żeglowanie na Mazurach 🇵🇱
Nigdy nie byłam na żaglach, nigdy nie byłam na mazurach. Nigdy wcześniej nie spotkałam ludzi, z którymi spędziłam ten tydzień. Introwertyczna część mnie mogłaby czuć lęk, a jednak był to piękny czas studenckiej integracji, który szerzej opisałam tutaj.
Rok 2019
Miesięczny wolontariat w Taizé, we Francji 🇫🇷
Od kiedy zaczęłam jeździć na wyjazdy sylwestrowe zorganizowane przez wspólnotę braci z Taizé, moim marzeniem było odwiedzenie francuskiej wioski w której żyją. Zazwyczaj jeździ się tam na tydzień, ale ja zaszalałam - zapisałam się na miesięczny wolontariat. Na cały miesiąc wyłączyłam telefon, byłam całkowicie zanurzona w tym prostym wspólnotowym życiu. Doświadczenie zmieniające życie - jestem bardzo wdzięczna, że udało mi się tego doświadczyć. Później odwiedziłam Taizé jeszcze 2 razy (i mam nadzieję na więcej!). Wracam tam jak do domu.
Rok 2020
Ferie w Ålesund 🇳🇴
Tym razem pierwszy raz kupiłam samodzielnie bilet na samolot! Leciałam do Ålesund na 3 dni i zdążyłam wrócić chwilę przed całkowitym zamknięciem granic. Była to moja pierwsza styczność ze Skandynawią i miłość od pierwszego wejrzenia. Do dziś pamiętam widok na poszarpaną linię brzegową i otaczające mnie góry, gdy wspięłam się na szczyt Myklebusthornet. Gdy schodziłam, zaczynał sypać śnieg.
Rok 2021
Weekendy w Pradze i Budapeszcie 🇨🇿🇭🇺
Tyle lat mieszkałam przy granicy z Czechami, a dopiero teraz udało mi się zwiedzić Pragę! Jechałyśmy tam pociągiem i bardzo dużo spacerowałyśmy po mieście. Najbardziej zapamiętałam zamek, zamknięte kościoły, Most Karola i mural z Johnem Lennonem. Oczywiście - na obiad zjadłyśmy smażony ser. Gdy wracałyśmy, szalała potężna burza. Na jesieni udało się natomiast zwiedzić Budapeszt. Każdego dnia objadałyśmy się langoszami - pycha! Mocno zapadła mi w pamięci także wycieczka kolejką do Szentendre i mroczny klimat miasteczka (padał deszcz, no i kościoły też były zamknięte).
Szlak Skåneleden 🇸🇪
Zaczęło się od reklam przepraw promowych między Polską a Szwecją. Wydawały się bardzo korzystne cenowo - idealnie. Trzeba było tylko znaleźć coś do robienia w Szwecji. Po krótkim researchu pojawił się pomysł przejścia fragmentów szlaku Skåneleden. Było to moje pierwsze przejście szlaku pieszego z plecakiem (oczywiście wypchanym do przesady), śpiąc w namiocie (specjalnie kupionym na tą okazję) i gotując samemu obiady. Udało się - przeszłyśmy w 3 dni ok. 80 km., po drodze zwiedziłyśmy też Świnoujście oraz Ystad.
Rok 2022
Ferie w Porto i Barcelonie 🇵🇹🇪🇸
Tanie loty raz, tanie loty dwa. Zamiast zostać już tam, na miejscu - po Portugalii był powrót do Polski na kilka dni, a później znów Hiszpania. Miło było złapać trochę słońca w zimie, zobaczyć (pierwszy raz!) ocean i piknikować w parkach, gdzie nad głową latały nam papugi. Sporo zachwytów architektonicznych i roślinnych było na tych wyjazdach. Spróbowałam francesinhy (Portugalia) i paelli (Hiszpania). Z Barcelony udało się nawet uciec w góry! Na szczycie czekały na nas ruiny kościółka i niespodzianka - widok na Pireneje!
Tydzień w Ziemi Świętej 🇮🇱🇵🇸
Żeby polecieć do Izraela w 2022 roku, pierwszy raz robiłam test na covid - i to dwa razy, bo trzeba było jeden przed wylotem i jeden po wylocie, na miejscu. Nie chciało mi się kupować karty SIM, więc na miejscu nie korzystałam z Internetu (czytaj: musiałam pytać ludzi o drogę, bo rozkłady jazdy autobusów były albo bo hebrajsku, albo po arabsku). Wyjazd bardzo poruszający, bo poznaliśmy u źródeł co takiego dzieje się w Izraelu, w Palestynie. Mocno to we mnie siedzi od tamtego momentu. Byłam tam tylko tydzień, ale tyle się działo... Piłam koniak z patriarchą Jerozolimy, dostałam pouczenie od żołnierza, kichałam od intensywności przypraw, jadłam ryż z jogurtem, słuchałam opowieści pewnego palestyńskiego ogrodnika, który mieszka w jaskiniach, przeszłam drogą krzyżową i jadłam kolację w ogrodzie oliwnym. Tak, tym ogrodzie oliwnym. A to nadal nie koniec opowieści.
Autostopem przez Lofoty 🇳🇴
Moja pierwsza autostopowa przygoda musiała odbyć się z J., innej opcji nie było (musiała też być w Skandynawii, bo obie jesteśmy w niej zakochane)! Przed wylotem z Gdańska okrutnie spaliło mnie słońce (wyjazd planowałyśmy dzień przed, leżąc na plaży). Doleciałyśmy do Narviku i od razu łapanie pierwszych samochodów! Na Lofotach działało to wybitnie dobrze, aż do momentu, gdy miałyśmy mieć lot powrotny, a utknęłyśmy gdzieś między długim tunelem, a długim mostem. Nocowałyśmy przy barankach na plaży Kvalvika, jadłyśmy na przystanku autobusowym okrutnie słone chipsy EXTRA, wspięłyśmy się na Reinebringen oraz doświadczałyśmy białych nocy. Tak dla pewności... jednej całkowicie nie przespałam, rozpoczynając górską wspinaczkę o północy, wracając o 4 nad ranem. Potwierdzam - słońce zaszło, ale tylko na chwilę!
Autostopem przez Polskę 🇵🇱
Znowu autostop, tym razem przez Polskę. Tydzień z nowo poznanymi ludźmi. Tydzień bez mapy, telefonu, bez pieniędzy - w pełnym zaufaniu. Znaliśmy jedynie cel. Radość i wolność w czystej postaci! Czuliśmy się na prawdę zaopiekowani. Zawsze było gdzie spać (np. w domku do apiterapii), zawsze było co jeść (w końcu był sezon na mirabelki!). Pierwszy raz dotarłam wtedy na Podlasie. Nie wiedziałam wtedy, że w przyszłości będę jeździć tam całkiem często :)
Odkrywanie Polesia 🇵🇱
Odkryłyśmy z J. Lublin, odkryłyśmy też Poleski Park Narodowy! Były spacery, długie rozmowy na pomoście, pod niebem pełnym gwiazd, a nawet pływanie kajakiem po jeziorze. Ale to był dobry wakacyjny czas. Przy okazji prowadziłyśmy w ramach wolontariatu warsztaty dla dzieciaków w tamtejszej szkole.
Bardzo Dziki Wrześniowy Wyjazd 🇸🇰🇧🇬🇹🇷🇦🇹
O, to było dzikie! Bilans tej przygody był taki - dwie przyjaciółki, jeden tydzień, 4 kraje (Słowacja, Bułgaria, Turcja i Austria), 5 środków transportu (autobus, samolot, autostop, prom, metro), 1000 zł w kieszeni na osobę, a nawet jedna znaleziona miłość. Zwiedzałyśmy miasta, rozmawiałyśmy z Aniołem (bo tak nazywał się jeden z bułgarskich kierowców), spałyśmy prawie same w wielkim starym schronisku, łaziłyśmy po górach, jadłyśmy turecki street food (nie tylko kebaby!), piłyśmy herbatę za 90 groszy (a nawet za darmo), przesiadywałyśmy w meczetach i jeździłyśmy na rowerach po księżniczkowej wyspie. A na sam koniec... rozczarowałyśmy się Wiedniem, bo tak bardzo tęskniłyśmy do Stambułu.
Spacerowanie po Cambridge 🇬🇧
Po pierwsze - śmiesznie pojechać do kraju, gdzie wszyscy posługują się znajomym językiem obcym. Cambridge było cudowną ucieczką od polskiego szarego listopada. Bardzo miło spacerowało się po tym mieście, podziwiało uniwersytecką zabudowę, jadło fish&chips i piło kawusię. Ostatni wieczór cały przesiedziałyśmy w pubie, w którym dokonano odkrycia sekwencji DNA. Z jakiegoś powodu do dziś pub ten przypomina mi o sobie, spamując moją skrzynkę mailową.
Rok 2023
Wymiana Studencka - semestr w Reykjaviku na Islandii 🇮🇸
1 stycznia 2023, w Polsce 15°C, a ja w grubej kurtce i kilku warstwach ubrań na sobie pakuję do samolotu dwie walizki. W takim oto stylu zaczęła się moja 5 miesięczna przygoda z Islandią. Mieszkałam w Reykjaviku, bo gdzie by inaczej, studiowałam na Uniwersytecie Islandzkim, dużo spacerowałam nad oceanem (dzieliło mnie od niego 15 min pieszo), płakałam z zachwytu nad zorzami polarnymi, które tańczyły mi nad głową, miewałam gości z Polski, z którymi odkrywaliśmy wyspę, spędziłam tydzień pod namiotem przy 0°C, poznałam co to znaczy silny wiatr, przypomniałam sobie jak to jest mieć śnieg w zimie, jadłam lody o smaku chleba, islandzkie hot-dogi... I jeszcze sporo by tego tu wymieniać, no bo przepraszam, ale nie jest tak łatwo streścić 5 miesięcy przygód!
Rowerem po Podlasiu - solo Green Velo 🇵🇱
Już kilka lat temu wymarzyłam sobie, że zobaczę Podlasie jadąc na rowerze z sakwami. Najlepiej solo. Żeby to zrobić, potrzebowałam pojechać na Islandię i zyskać trochę więcej odwagi i wiary we własne siły. Tak więc pożyczyłam sakwy, spakowałam do pociągu rower i - jedziemy! Tyle, że po pierwszej nocy w namiocie przednia dętka była flakiem, a ja nie miałam ze sobą ani pompki, ani zestawu naprawczego (ani umiejętności korzystania z niego). W sprzęt na szczęście udało mi się zaopatrzyć i bardzo dobrze, bo tego dnia miałam do przejechania 100 km. Pędziłam jak nie wiem (zajęło mi to chyba z 12h), ale na końcu czekał na mnie P., co było niemałą motywacją. Później jechałam dalej przed siebie i chłonęłam całą sobą tą wolność i dzikość otaczającej mnie przyrody. Po drodze oczywiście zjadłam kartacza! No i dojechałam, z Hajnówki do Suwałk, tak jak sobie wymarzyłam. Sama, na starym rowerze, z namiotem, bez pompki i zdolności technicznych, bez fizycznego przygotowania, czasem w słońcu, czasem w deszczu i burzy. Zawsze z wielkim uśmiechem na twarzy.
Rok 2024
City Breaki z P. 🇭🇺🇱🇹
To miał być podróżniczy rok, bo chciałam rozruszać P.! Zaczęliśmy dwoma city-breakami. Pierwszy był w Budapeszcie. I tu zdecydowanie wygrały dwie aktywności - siedzenie cały dzień w ciepłej wodzie pod turecką kopułą z kolorowymi świetlikami (poszliśmy tam, bo Makłowicz nam polecił) oraz zwiedzanie Muzeum Muzyki (bo było zimno i nie mieliśmy co robić przed odjazdem autobusu). Później przyszła pora na Wilno! Bardzo pozytywnie mnie to miasto zaskoczyło. Dużo kilometrów tam przeszliśmy, a nawet wsiedliśmy jednego dnia do pociągu i dojechaliśmy pod zamek w Trokach, a tam widoki jak z bajki i pyszne karaimskie jedzonko.
Autostopem i pieszo przez Maderę + zwiedzanie Rzymu 🇵🇹🇻🇦
Tym razem to ja wystąpiłam w roli nauczyciela sztuki autostopowej i uczyłam P. co i jak trzeba robić. Madera była okrutnie bezczelna, bo na każdym kroku nas szokowała. Idziesz sobie spokojnie taką lewadą, a tu nagle jakiś wodospad, widok na przepaść, na dramatyczną dolinę, gigantyczna paproć czy inna roślina, ptak brzmiący jak małpa. Bezczelna była także w kontekście ilości schodów, które trzeba było pokonać w górach. A poza autostopem chodziliśmy sporo - do lasu Fanal przez Levadę dos Cedros, po szlaku Levada das 25 Fontes, na Pico Ruivo i Areeiro, na São Lourenço... Ciągle z plecakami i nocując w namiocie. W drodze powrotnej udało się zahaczyć o Rzym i Watykan, których chyba nikomu nie trzeba przedstawiać (o rany, te wszystkiee wspaniałe kościoły, ta wylewająca się na każdym kroku historia!).
West Highland Way w Szkocji + zwiedzanie Edynburga 🏴
Przejście szlaku West Highland Way było na mojej liście marzeń już od jakiegoś czasu. Marzenie chyba czekało na P., któremu spodobał się ten pomysł. No i wyruszyliśmy - namiot do plecaka, plecak na plecy, do samolotu i tak od Glasgow 156 km. pieszo w stronę Fort William. Doświadczenie przechodzenia przez teren Highlands niemalże w samotności... bezcenne. Zastanawiałam się tylko z której strony wyleci jakiś smok albo chociaż haggis stanie nam na drodze. Jak to na każdym szlaku bywa - były lepsze i gorsze momenty. Najgorszym momentem dla mnie było wejście na Devil's Staircaise, dla P. - przejście wzdłuż Loch Lomond. Ale było warto! Na koniec odpoczęliśmy w Edynburgu, po którym - oczywiście - bardzo dużo spacerowaliśmy. Zjedliśmy też jeden z najlepszych ramenów w życiu (oh, jak szkocko!).
Rok 2025
Roadtrip po Krajach Bałtyckich 🇪🇪🇱🇻🇱🇹
Wyjazd przełomu 2024 i 2025, ponieważ rok zakończyliśmy w Estonii, na Europejskim Spotkaniu Młodych w Tallinie. Turystycznie, największe wrażenie zrobiło na mnie wejście do łodzi podwodnej w Muzeum Morskim! Mamy nowy rok, z nieba spadł świeży śnieg, a my wsiedliśmy z powrotem do samochodu i pojechaliśmy jeszcze bardziej na północ - do Parku Narodowego Lahemaa. Domek w lesie, sauna, planszówki i dobre towarzystwo - czego chcieć więcej? No może szczeniaczków, które wesoło hasają za oknem. Poprawka - one też były. Chodziliśmy po zamarźniętym bagnie, stanęliśmy na najwyżej na północ wysuniętym skrawku estońskiej ziemi (później to samo powtórzyliśmy na Łotwie), przetrwaliśmy jazdę w śnieżycy, spacerowaliśmy po Rydze, chodziliśmy po opuszczonym terenie radzieckiej bazy wojskowej, na koniec znów saunowaliśmy na Litwie. Takie to było podróżnicze wejście w Nowy Rok.
Trasa R10 - Rowerem wzdłuż polskiego wybrzeża 🇵🇱
Długo nie mogliśmy się z P. zdecydować, co robimy na majówkę. W końcu decyzja padła - rowery! Trasę R10 zaczęliśmy w Świnoujściu, dokładnie przy granicy polsko-niemieckiej. Z tamtąd mieliśmy przed sobą ok. 470 km. w stronę Helu. 6 dni jazdy - wzdłuż Bałtyku, przez lasy, opustoszałe wakacyjne kurorty, dwa Parki Narodowe (w Słowińskim PN udało się nawet wejść na wydmę!), przez żółte pola rzepaku i obok latarni morskich. Codziennie gofr w łapę, a na mecie - smażone szproty i oglądanie foczek w fokarium. Ogólnie to ogłaszam smażone szproty najlepszą nagrodą za wysiłek z kategorii: jedzenie. Trasa piękna, pogoda się udała (nie padało!) no i można już mówić, że było się nad polskim morzem - niemalże wszędzie.
Ostatnia edycja strony: 2 dni, 2 godziny temu.