"Jutro, jutro i znów jutro" Gabrielle Zevin
Kiedy Sam i Sadie, dwoje zauroczonych sobą przyjaciół, staje się partnerami w świecie projektowania gier wideo, niespodziewany sukces przynosi im nie tylko sławę i radość, ale też stawia przed nimi najtrudniejszą życiową układankę, w której trzeba pogodzić pracę, przyjaźń, rodzinę i miłość... — opis książki Jutro, jutro i znów jutro.
Trochę głupio mi się do tego przyznać, ale nadal miewam opory przed czytaniem bardzo popularnych książek1. Tak też stało się w przypadku Jutro, jutro i znów jutro autorstwa Gabrielle Zevin. Miałam zabrać się za tą pozycję już jakiś czas temu, ale zrezygnowałam. Musiał nadejść czas wakacji i potrzeba jakiejś łatwiejszej lektury. Nie mogłam trafić lepiej, bo spędziłam z tą książką bardzo miłe chwile2.
Dominują tu dwie warstwy - praca i relacje międzyludzkie.
Miło czytało się historię dotyczącą wchodzenia w branżę game-dev w latach 90./00.. Książka emanowała pasją bohaterów do tworzenia wirtualnych światów. Dokładnie opisane zostały procesy kreatywne oraz mnóstwo trudności napotkanych po drodze. W całej historii mamy do czynienia z głębokim, bardzo osobistym spojrzeniem na gry komputerowe. Wiele (prawdziwych!) tytułów ma bezpośredni wpływ na życie bohaterów. Granie w gry to coś, co wnosi w życie realną wartość - wywołuje emocje, przemienia, inspiruje do działania, skłania do refleksji.
Lektura wywołała u mnie falę bardzo miłych wspomnień z czasów studenckich. Kilkugodzinne dyskusje w kawiarni o tworzeniu nowego świata i systemu magicznego, rozpisywanie questów, eksperymentowanie z różnymi silnikami, eksplorowanie bibliotek i wrzucanie ich do środowiska3. Wiele ciekawych rozmów z przyjaciółmi na temat gier, wiele kreatywnych pomysłów, a nawet stawianie pierwszych kroków, żeby stworzyć coś własnego4. Jutro, jutro i znów jutro zdaje się być odbiciem tych wszystkich momentów.
Drugą warstwą książki są osobiste historie bohaterów i relacje między nimi. Tu nie będę wchodziła w szczegóły, aby nie zdradzić zbyt wiele. Działo się. Były emocje. Czasem mogły to być oczywistości, ale sporo wątków okazało się dla mnie zaskoczeniem. Bohaterowie i sposób przedstawienia ich historii kojarzyły mi się z książkami Johna Greena, co jest dla mnie plusem - uwielbiam jego styl pisania!
Uwaga - Jutro, jutro i znów jutro może sprawić, że zaczniesz chcieć robić gry. Albo zagrać w jeden z mnóstwa przywołanych w tej książce tytułów. Może spojrzysz na graczy i ich pasję w inny sposób. Może zobaczysz piękno i głębię wirtualnych światów. A może po prostu wzruszysz się, zdenerwujesz albo rozbawisz historią Sama, Sadie i Marxa, głównych bohaterów powieści.
📔 Cytaty: Jutro, jutro i znów jutro, Gabrielle Zevin
Przeszła przez następną bramę. Dotarło do niej, że [...] sądziła, że już nigdy nie dozna porażki. Myślała, że przybyła na miejsce. Życie jednak jest ciągłym przybywaniem. Zawsze jest kolejna brama, przez którą należy przejść.
Pamięć [...] to gra, w którą osoba o zdrowym umyśle może grać nieustannie. Wygrywa się w nią i przegrywa na podstawie tylko jednego kryterium: Czy pozostawisz tworzenie się wspomnień zbiegowi okoliczności, czy też postanowisz, że chcesz pamiętać.
A czym jest gra? To jutro, jutro i znów jutro. To możliwość nieskończonego odradzania się, nieskończonego odkupienia. Idea, że jeśli będziesz dalej grał, możesz wygrać. Żadna przegrana nie jest definitywna, bo nic takie nie jest.
Myślę, że powinnaś wziąć pod uwagę to, jak rzadko znajduje się odpowiedniego towarzysza do gry, czy to w tym, czy w innym świecie.
W pewnym wieku [...] nadchodzi czas, gdy życie w znacznej mierze składa się ze spotkań na lunchu z dawnymi znajomymi, którzy są przejazdem w twoim mieście.
Jeśli zawsze dążysz do perfekcji, to niczego nie zrobisz.
Dzięki, że jesteś i czytasz! Co teraz? Przeczytaj inne wpisy na moim blogu. Napisz do mnie maila. Zostaw wiadomość w księdze gości. Zaobserwuj stronę za pomocą RSS. Eksploruj inne blogi. Do zobaczenia znów -- Ania 🌱
Ostatnia edycja strony: 3 tygodnie, 6 dni temu.
Jest to powód, dla którego kiedyś mocno odłożyłam w czasie przeczytanie Igrzysk Śmierci oraz serii książek o Harrym Potterze.↩
Między innymi - klasycznie - jeżdżąc setki kilometrów pociągiem po Polsce.↩
Myślę tu szczególnie o jednym - o symulatorze konia. Znalezienie tej paczki, pobieranie jej i wrzucenie do Unity albo Unreal Engine (sama nie pamiętam) zajęło 80 minut zajęć. 10 ostatnich minut bawiliśmy się chodząc koniem po wirtualnej planszy.↩
Hej, kiedyś nam się uda! CC: P., M. & O.↩