Bezpustkowie

"Goście weselni" Alison Espach

Był piękny dzień w Newport w stanie Rhode Island, kiedy Phoebe Stone zjawiła się w okazałym zajeździe Cornwall Inn ubrana w zieloną sukienkę i złote szpilki. Nie miała ze sobą żadnego bagażu, lecz recepcjoniści uznali ją za uczestniczkę wesela. W rzeczywistości Phoebe była jedyną osobą w hotelu, która nie przyjechała na tę uroczystość. Marzyła o tej podróży od lat – chciała jeść ostrygi i żeglować o zachodzie słońca ze swoim mężem. A jednak przyjechała bez niego. Znalazła się na życiowym zakręcie, więc postanowiła zaszaleć po raz ostatni. - opis książki Goście weselni

Odwiedzając księgarnie po premierze książki "Goście weselni" nie dało się nie dopuścić do świadomości istnienia tej pozycji. Beżowo-niebiaska okładka z postacią tonącą w falach oceanu, trzymającą butelkę szampana pojawiała się wszędzie. W końcu przyszedł moment na jej przeczytanie.

Książka trafiła w moje ręce w idealnym momencie. Potrzebowałam właśnie lekkiej, przyjemnej lektury, którą będę chłonęła w chwilach odpoczynku. "Goście weselni" idealnie wpisali się w tą rolę. Podczas czytania czułam się, jakbym oglądała jakieś amerykańskie romansidło, w którym główna bohaterka po miłosnym rozczarowaniu jest rzucona w wir wydarzeń, które w jakiś niesamowicie cudowny sposób odmieniają jej życie. A ona odmienia życie ludzi, których kilka dni temu jeszcze nie znała.

Autorka chyba grała w jakieś literackie bingo podczas pisania tej książki. Mamy tu 40-letnią rozwódkę. Mamy śmierć pewnej żony. Chęć zakończenia swojego życia. Pozornie typową blondynkę. Pokój z widokiem na ocean. Lekarza o zabawnej specjalizacji. Miłość od pierwszego wejrzenia. Rozmowy o sztuce i literaturze. Metamorfozę głównej bohaterki. A to wszystko z odrobiną luksusu i elegancji w tle, ponieważ tytułowe wesele trwa prawie tydzień i ma miejsce w bardzo drogim hotelu.

Czy któryś z tych elementów mi przeszkadzał? Niekoniecznie. Z tą książką bawiłam się (oraz przeżywałam rozterki) wraz z bohaterami na 6-dniowym weselu. Nie była wymagająca, momentami wręcz przewidywalna. Językowo dość mocno dopasowana do współczesnego czytelnika, co czasem gryzło w oczy. Podobnie jak literówki, które są mankamentem polskiego wydania. Chyba komuś bardzo zależało na szybkim oddaniu książki do druku...

Jeśli więc chcesz zrelaksować się i spędzić miły czas przy książce - polecam! Jeśli tendencyjne książki, proste romansidła są dla ciebie solą w oku - omijaj szerokim łukiem i nawet nie próbuj zastanawiać się nad popularnością "Gości weselnych".


Dzięki, że jesteś i czytasz! Co teraz? Przeczytaj inne wpisy na moim blogu. Napisz do mnie maila. Zostaw wiadomość w księdze gości. Zaobserwuj stronę za pomocą RSS. Eksploruj inne blogi. Do zobaczenia znów -- Ania 🌱

Ostatnia edycja strony: 4 miesiące, 4 tygodnie temu.

#2025 #książki #kultura #przeczytane2025